Impreza okiem DJa (part 2)

Impreza... Party... Gig... Event... Wydarzenia muzyczne o charakterze klubowym, tudzież festiwalowym mają wiele określeń. Każdy nazywa imprezę na swój sposób. Tak samo bywa i z przeżywaniem danego wydarzenia. Jest to subiektywna ocena, ponieważ dla kogoś event może być dobry,  natomiast dla kogoś innego już nie. Dlatego dziś chciałbym opisać jak wyglądają imprezy z mojego punktu widzenia oraz jak je postrzegam. Opis jest oparty o życiowe doświadczenia, które zbierałem przez kilka lat, grając tu i ówdzie.  

Taka typowa impreza zaczyna się koło 22:00/23:00, czasami później (zależy od kubu i formy imprezy). Jako dj, muszę być w klubie wcześniej, choć i są tacy dje, którzy przybywają dopiero do klubu na czas swojego grania. Jedna ja jako dj w dodatku na wózku muszę sprawdzić czy djka (miejsce z konsoletą) zostało w jakiś sposób zaadoptowane dla moich potrzeb, tudzież będzie przystosowane przed samą imprezą. Jest to też czas na rozmowę, wymianę doświadczeń i poglądów z innymi dj (podczas imprezy ciężko się rozmawia, ze względu na głośną muzykę). 

(fot.: unsplash.com)
Gasną światła... Rozbrzmiewa muzyka... Wtedy też powoli zaczynają pojawiać się ludzie. Niektórzy kierują się w stronę baru, niektórzy podpierają ściany. Ludzi przybywa... Po pewnym czasie część klubowiczów kieruje się na parkiet. Ja sobie stoję z boku i obserwuję oraz kiwam głową do rytmu. Czekam na swoją kolej... (Przyjmijmy, że gram później) Ludzie coraz śmielej wchodzą na parkiet, kołysząc się w rytm muzyki. Przychodzi czas na mnie...




Montuję się, z pomocą innych za djką, szperam w płytach, szukając tego co będzie w miarę pasować do lecącego utworu. Podłączam słuchawki, wrzucam płytę pod igłę i próbuję zgrać tempo do lecącego utworu, tak by zrobić płynne oraz efektowne przejście z jednego utworu na drugi. (na tym głównie polega praca dja) Gram tak przez godzinę, bywa, że dużo dłużej. Zależy to od tego ilu dji gra na imprezie. W międzyczasie obserwuję parkiet, starając się wychwycić zachowanie ludzi i w pewien sposób tak dobierać muzykę by nie dać im zejść z parkietu, jednocześnie mając na uwadze fakt, by grane przeze mnie utwory były jak najbardziej spójnym kolażem. Czas mija nieubłaganie, kończę granie, w międzyczasie kolejny dj przygotowuje się do grania. Chowam płyty i słuchawki i wyjeżdżam zza konsolety. Inaczej trochę wygląda gdy gram live act (koncert z własną muzyką). Tutaj również muszę być wcześniej, by spiąć syntezatory, kontrolery, laptop, przygotować wszystko, zrobić soundcheck. Inaczej też wygląda granie, z tego względu, że tutaj gram swój autorski materiał, więc przestaje patrzeć na ludzi i ich zachowanie na parkiecie, ponieważ ciężko zmienić coś co przygotowywało się przez miesiąc. I tutaj anegdota: grając live act, kompletnie tylko z moją muzyką, podchodzi do mnie mężczyzna i pyta się czy mu zagram utwór, który poprosił. Grzecznie odpowiedziałem, że to jest występ na żywo, tylko z moją twórczością i nie jestem w stanie spełnić jego prośby. Tak więc przyznam, że czasami granie wygląda ciekawie i barwnie. Generalnie po skończonym secie, tudzież live actcie przychodzi czas na odpoczynek, rozmowy oraz taniec. Ponieważ nie gram tak często jakbym chciał oraz z tego względu, że nie jestem częstym gościem na imprezach to staram się być na imprezie jak najdłużej, czyli generalnie całą noc, nierzadko wychodząc stamtąd ok 4:00/5:00 nad ranem. 

(fot. z kolekcji prywatnej)

(fot. z kolekcji prywatnej)
Obserwując przebieg różnych imprez muszę przyznać, że na takie eventy techno/house przychodzą różni ludzie. Warto podkreślić, iż duży odsetek klubowiczów to osoby bardzo otwarte na innych ludzi. Negatywnego nastawienia praktycznie nie widziałem, ani nie uczestniczyłem w takich zdarzeniach. Co nie znaczy, że imprezy są oazą spokoju, jakimś rajem. Clubbing ma także swoje ciemne strony, jednak myślę, że jeżeli przychodzisz tam tylko dla muzyki oraz rozrywki to raczej nie dostrzeżesz tej drugiej strony clubbingu. 

(fot.: pexels.com)
Tak jak już wspomniałem na początku, impreza jest tym czym chcesz by dla ciebie była. Jedna osoba będzie upatrywać minusów w tych kwestiach, w których ktoś inny dostrzega plusy. Generalnie, imprezę za udaną można uznać gdy zarówno klubowicze oraz dje i organizatorzy są zadowoleni, każdy oczywiście z innych względów. Impreza dla mnie jest czymś intrygującym. Jest to oderwanie od rzeczywistości. Jest to też możliwość spotkania ciekawych ludzi, poznania ich poglądów na różne tematy. To także dodatkowe bodźce dla mnie jako producenta. Każdorazowe granie poza domem to ciekawe doświadczenie. 

Jestem ciekaw Waszego zdania w tej materii. Jak Wy, drodzy czytelnicy zapatrujecie się na imprezy? Uczestniczyliście przed pandemią, czy nie? Jeżeli tak to napiszcie jak widzicie imprezę ze swojej strony. Dajcie znać w komentarzach.

Publikowanie komentarza

2 Komentarze

  1. Zawsze mnie ciekawiło to, w jaki sposób dj rozumieją i czują muzykę. Czy jak słyszą nowe utwory, np w radio albo ze starych płyt, to słyszą jen przyszłe brzmienie. Kurde w pracy dj jest tyle fajnych rzeczy to zapytania... A co do imprez, ograniczenia związane z brakiem wplnego czasu raczej na to nie pozwalają. Ale! Gdy już zdarzy się taka okazji to właśnie fascynują mnie takie rzeczy, na jakie pewniw większość nie zwraca uwagi 😂 np. Takie z pytań wyżej. 😂 AAAA! I czasem mam takie ,,jak śmiesz dotykać czegoś co nietykalne." , ale bardzo rzadko. 😊 Świetny ten cykl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie, każdy dj na swój sposób czuje muzykę. Na pewno na muzykę patrzymy bardzo analitycznie, rozbieramy muzykę na czynniki pierwsze by wiedzieć kiedy wmixować drugi utwór, kiedy przejść z jednego kawałka na drugi, kiedy oraz jaki efekt dodać by brzmiało to dobrze. ;) Mnóstwo jest takich fascynujących rzeczy, lecz o nich wspomnę w następnej części. :)

      Usuń