Prekursorzy Elektroniki - Jean-Michel Jarre


Z wysp brytyjskich przenosimy się do Francji - kraju wielu malarzy, muzyków, artystów sztuki wszelakiej. Ten kraj ma również swojego przedstawiciela w muzyce elektronicznej, który był jednym z pionierów muzyki elektronicznej. Jean Michel Jarre, bo o nim dziś mowa - jest człowiekiem-orkiestrą: perfomerem, producentem muzycznym, kompozytorem. Jarre jest znany ze swoich koncertów, które również są spektaklami, zawierającymi pokazy laserowe, efekty świetle, tudzież sztuczne ognie. 


Jean-Michel Jarre, właśc. Jean-Michel André Jarre urodził się 24 sierpnia 1948 w Lyonie. Dość duży odsetek muzyków ze swoją pasją ma do czynienia już od wczesnych lat dziecięcych. Nie inaczej było w przypadku Jarre'a. Jego ojciec, Maurice był kompozytorem, matka Francette Pejot zaś członkinią francuskiego ruchu oporu. Po rozwodzie, ojciec wyjechał do USA, mały Jean-Michel został z matką. Spędzał też sporo czasu z swoimi dziadkami. Warto też dodać, że dziadek Jarre’a grał na oboju, a także był inżynierem i wynalazcą, twórcą wczesnego miksera. Jarre z mieszkania dziadków miał widok na ulicznych muzyków. Również i ten fakt znacząco wpłynął na rozwój Jarre'a, co zresztą sam podkreślał. Uczył się także grać na fortepianie. Często bywał z matką w paryskim klubie jazzowym Le Chat Qui Pêche, gdzie regularnie występowali tacy artyści, jak John Coltrane, Archie Shepp, Don Cherry czy Chet Baker.
 
W 1964 roku założył swój pierwszy zespół - Les Mystere IV. Kolejna grupa Jeana-Michela Jarre'a, The Dustbins, powstała w roku 1967 i na koncie miała niewielkie tournee po Francji. Rok później muzyk poznał Pierre'a Schaeffera, który wprowadził pojęcia muzyki elektroakustycznej i muzyki konkretnej. Pierre Schaeffer oraz właśnie jego styl muzyczny miał prawdopodobnie największy wpływ na to co Jarre zacznie tworzyć w przyszłości. W tym czasie zetknął się także z syntezatorem Mooga. Zaczął pracować w studiu niemieckiego kompozytora Karlheinza Stockhausena w Kolonii.

(Syntezator Moog Minimoog Model D)


Rok 1969 to komercyjny debiut muzyka. Na światło dzienne wychodzi singiel „La Cage”. W tym samy roku, na potrzeby wystawy w Maison de la Culture w Reims artysta skomponował pięciominutowy utwór „Happiness Is a Sad Song”. Równolegle tworzył muzykę do filmu, teatru, baletu, czy reklam telewizyjnych. W 1976 ukazał się album "Oxygène", który został nagrany w domowym studiu. Zawiera on sześć ponumerowanych utworów, nagranych przy użyciu syntezatorów. Całość jest oparta bardziej na melodii, niż na rytmie. Jarre wykorzystał takie instrumenty, jak Eminent 310 czy automat perkusyjny Korg Minipops. Wykorzystano też ARP 2600. Początkowo album sprzedawał się słabo, jednak po kilku latach "Oxygène" stał się najlepiej sprzedającym się francuskim wydawnictwem muzycznym w historii.


Dwa lata później, czyli w 1978 roku ukazał się drugi album Jarre'a "Équinoxe". Muzyk tutaj używał sekwencera, słychać tutaj to szczególnie w barwach basowych. Styl albumu można określić jako barokowo-klasyczny. Tak jak w przypadku pierwszego albumu, Jarre stawia na melodię, kładąc na nią jeszcze większy nacisk, aniżeli w przypadku "Oxygène". Co prawda, druga płyta osiągnęła sukces komercyjny, jednak nie tak duży jak pierwszy album. 
Jean-Michel Jarre zagrał duży koncert podczas Święta Narodowego Francji na Place de la Concorde, gromadząc milion widzów, tym samym ustanowił światowy rekord. Impreza z użyciem efektów świetlnych i pokazem sztucznych ogni służyła odtąd za pierwowzór dla przyszłych koncertów artysty. 



(Jarre i jego laserowa harfa)
Lata 80-te dla artysty to nowe wydawnictwa oraz koncerty. W 1981 brytyjska ambasada przekazała pekińskiemu radiu kopie "Oxygène" i "Équinoxe", które stały się pierwszymi od dziesiątek lat zagranicznymi utworami, emitowanymi w państwowym chińskim radiu. Dzięki temu, Jarre był pierwszym zachodnim muzykiem, który zagrał w Chinach. Koncerty, w tym występ Jarre’a z jego „flagowym” instrumentem, laserową harfą, zarejestrowano oraz wydano w 1982 na podwójnym albumie The "Concerts in China". Pięć lat później uświetnił obchody 150-lecia miasta Houston, na które początkowo nie chciał przyjechać, ze względu na inne projekty. Ostatecznie zagrał, ponieważ Houston jako miasto zrobiło na artyście ogromne wrażenie. W roku 1989 grał także koncert z okazji 100-lecia wieży Eiffla. 

W 1990 wydany został album "Waiting for Cousteau", zainspirowany życiem francuskiego oceanografa, Jacques-Yves Cousteau. Podczas obchodów Święta Narodowego Francji w 1990 Jarre wystąpił w La Défense w Paryżu, jeszcze raz bijąc swój wcześniejszy rekord zgromadzonej publiczności – przybyło 2 mln osób. W 1993 roku ukazał się album "Chronologie", inspirowane muzyką techno. Patrząc od strony technicznej album stanowił odwrócenie koncepcji, jaką Jarre stosował w okresie "Oxygène" i "Équinoxe". W skrócie... Mniej melodii, więcej rytmu. Album cechuje się tradycyjnym dla artysty doborem instrumentów, np. ARP 2600 i Minimoog. 

(Jarre na jednym z koncertów)

Lata 2000 to dla artysty skok w "cyfrowy" świat produkcji muzyki. Pierwszym takim albumem, który Jarre skomponował za pomocą cyfrowej stacji roboczej (ang. DAW) - Pro Tools jest "Metamorphoses". W 2003 Jarre wydał "Geometry of Love". Album ten był robiony na zamówienie na potrzeby klubu nocnego V.I.P. Room. Album zawiera mieszankę muzyki electro-chill, zbliżonej nieco do tradycyjnego stylu artysty. We wrześniu 2004 ukazał się "AERO" – kompilacja największych przebojów Jarre’a nagranych ponownie. Album składa się z dwóch płyt: CD i DVD. 26 sierpnia 2005 Jarre wystąpił na terenie Stoczni Gdańskiej w ramach obchodów 25-lecia powstania Solidarności. Koncert, nazwany Przestrzeń Wolności 2005. Jarre wykonał m.in. własną aranżację utworu „Mury” Jacka Kaczmarskiego.


10 czerwca 2010 został uhonorowany nagrodą magazynu Mojo za całokształt twórczości. Pięć lat później wydał album "Electronica 1: The Time Machine", wcześniej znany pod roboczym tytułem "E-Project", nagrany został we współpracy z innymi artystami. Jednym z najwcześniej wydanych utworów był „Glory”, stworzony wraz z zespołem M83. Wśród pozostałych utworów znalazł się: „Zero Gravity”, napisany wspólnie z Edgarem Froesem i wykonywany z jego zespołem Tangerine Dream. 2 grudnia 2016 Jarre wydał również trzecią część swojego najbardziej rozpoznawalnego projektu Oxygene zatytułowany "Oxygene 3". Jesienią 2018 wydano również nowy album "Equinoxe Infinity", która jest kontynuacją wydanej 40 lat temu "Equinoxe". W tym samym roku Jarre wydał kompilację, podsumowującą 50 lat działalności artysty pt.: "Planet Jarre: 50 years of music". 


    Dajcie znać co sądzicie o dzisiejszym bohaterze tej serii. Sekcja komentarzy oczywiście jest do Waszej dyspozycji. :) 

Publikowanie komentarza

8 Komentarze

  1. Moja mama uwielbia Jeana Michela Jarra. ❤ Cale dzieciństwo moje to słuchała i zawsze mówiła, że ma z jego utworami najlepsze wspomnienia. Jakie? Nikt nie wie i może i dobrze 😂😂 Ja sama, jak chyba wszyscy uwielbiam i oxygen i Popcorn. Świetny artysta z wyjątkowym wyczuciem do muzyki. ❤💙💜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pogratulować Twojej mamie gustu. 😀 Trzeba przyznać, że Jarre wielkim artystą jest! ❤️❤️❤️

      Usuń
  2. Szczerze, wstyd się przyznać, ale nie miałam pojęcia o tej osobie! Chyba prześwietlę sobie dokładniej jego twórczość. :)

    Mój blog, zapraszam cieplutko!! /klik/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. :) Po to właśnie jest ten cykl by zainteresować ludzi takimi personami. :) Zachęcam gorąco do głębszego prześwietlenia tego artysty. :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Nie wiedziałem, ze ktoś taki istnieje, więc artykuł jak najbardziej na plus, bo można się czegoś dowiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też prowadzę ten cykl, by przybliżyć ludziom tak wybitne persony. :) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam

      Usuń
  4. Pamiętam ten koncert w Gdańsku. Razem z tatą czekaliśmy na transmisję. To było tylko nagranie z telewizji, a i tak zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Miałam wtedy naście lat, a muzykę znałam właśnie z płyt ojca. Często wieczorami „koncertowaliśmy” z płyt winylowych, uruchamiając ogromne kolumny. Aż podłoga drżała ku przerażeniu i zgrozie mamy :D Pink floyd, omega, niemen... no i własnie jean michel jarre, którego nazwisko tak pieknie brzmi :D świetny wpis, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten świetny komentarz! Ten koncert też oglądałem, tyle, że akurat kilka lat później. :D Też wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Przy okazji gratuluję takiej ciekawej kolekcji płyt! :)

      Usuń