30.4.21

Przygoda z winylem - jak dbać o płyty winylowe?

    Sprzęt skompletowany, ustawiony i podłączony oraz skonfigurowany. Pozostaje nam tylko położyć igłę na płytę, wcisnąć start i możemy cieszyć uszy i oczy. Coraz bardziej wpadamy w ten winylowy "nałóg". Zaczynamy przeglądać aukcje internetowe, szukamy sklepów, przeglądamy Discogs, uczestniczymy w giełdach. Tylko po to, aby znaleźć ciekawe kąski płytowe. Jednak płyta winylowa ma pewne niedoskonałości. Przede wszystkim zajmuje sporo miejsca, więc nasza kolekcja, która rośnie praktycznie bez przerwy, musi się gdzieś pomieścić. Dodatkowo, w pewnym momencie podczas delektowania się muzyką, słychać jak dźwięk trzeszczy, a potem słychać szur igły zjeżdżającej do środka... Coś się zepsuło? Wpadamy w panikę? Nic z tych rzeczy... To tylko kurz, który zebrał się na igle. Bo widzicie... Płyta winylowa, podobnie jak inne przedmioty, które stoją na półkach się kurzą, natomiast ten kurz potem oblepia igłę. I o tym będzie dzisiejszy wpis. Jak dbać o płyt tak aby grały nam jak najdłużej i jak najlepiej. 

    Jednak zanim do tego przejdziemy, chciałbym wspomnieć kilka słów na początek o przechowywaniu płyt. Już sam gabaryt płyty z okładką daje nam do zrozumienia, iż winyle potrzebują więcej miejsca niż np.: płyty CD. Tak więc warto już na początku wybrać sobie miejsce na przechowywanie płyt, nawet jeśli nasza kolekcja jest bardzo skromna i liczy zaledwie kilka sztuk. W sklepach znajdziemy różnego rodzaju fikuśne stojaki czy półki, które mimo tego, że interesująco wyglądają i sporo kosztują to niestety, są nieopłacalne, ponieważ mieszczą bardzo małą ilość płyt. Warto tutaj pochylić się nad regałem Kallax z Ikei, o którym już wspominałem na początku tego cyklu. Płyty w owym miejscu trzeba odpowiednio ustawić. Ale co znaczy odpowiednio? Zobaczycie na poniższym zdjęciu. 


Jak widzicie, płyty ustawiamy pionowo, na tzw. sztorc. Kładąc jedna na drugiej, robimy błąd ponieważ ciężar płyt może powodować uszkodzenia winyli znajdującym się na samym spodzie. Już nie mówiąc o kiepskiej ergonomii przechowywania, czyli mówiąc prościej... Ciężej nam jest znaleźć pożądaną płytę, szczególnie jeśli leży sterta płyt. Dlatego też płyty układa się pionowo, jak książki.   

   Warto dodać jeszcze fakt, iż nieodłącznym elementem płyt winylowych jest ich okładka, która nierzadko stanowi wartość dodaną do płyt i potęguje nasze doznania, ponieważ jest ona takim swoistym dopełnieniem zawartości muzycznej, jaka znajduje się na płycie. Dlatego też muszą być chronione, tak aby cieszyły nasze oko jak najdłużej. Taką swoistą ochroną są folie, a właściwie okładki ochronne na płyty. Takie okładki nie są jakoś zabójczo drogie, ponieważ za 100 szt zapłacimy ok 129 zł, a dadzą nam ochronę przed zębem czasu. Można znaleźć także koperty antystatyczne, które niwelują gromadzeniu się ładunkom statycznym. 

    Przechodząc do czyszczenia płyt... Mamy dwa rodzaje, dzięki którym możemy wyczyścić płytę - na sucho i na mokro. Do czyszczenia na sucho potrzebna będzie nam szczotka, tudzież wałek lub pędzelek. Na rynku znajdziemy głównie szczotki węglowe oraz welurowe. Trwają spory co do wyższości szczotek welurowych nad węglowymi. Sam miałem oba rodzaje i moim skromnym zdaniem trwalsze są welurowe, choć może to wynikać z jakości posiadanej szczotki węglowej. Jak czyścimy? Kładziemy płytę na gramofon, wciskamy star, kładziemy szczotkę na płycie i przejeżdżamy szczotką od środka do zewnątrz. Gdy na płycie znajdziemy tłuste plamy, odciski palców czy ogólny brud, wtedy warto zastosować czyszczenie na mokro. Najprościej byłoby zalać wodą z mydłem, jednak raczej tego się nie poleca, ze względu na duże ryzyko uszkodzenia płyty. Niektórzy stosują także klej Wikol, lecz moim zdaniem tego typu metoda jest również mocno ryzykowna. Najlepiej stosować zachowawcze metody, które są już sprawdzone i wypróbowane przez użytkowników winyla na całym świecie. W sklepach znajdziemy płyny do mycia płyt, np.: pod postacią sprayu, który rozprowadzamy na płycie i przecieramy ściereczką. Mamy też do dyspozycji myjki, z możliwością zakupu ich z płynem lub bez. Przykładem niech będzie najtańsza myjka Knosti. Jest też płyn, tzw. mikstura forumowa, czyli płyn sobie robiony z wody destylowanej, alkoholu izopropylowego i fotonalu. Osobiście płyty myję tą miksturą i generalnie jest to bardzo opłacalne względem sklepowych płynów, no i wiadomo jakie składniki stosujemy. Jednak pamiętajcie... Robicie tak na własną odpowiedzialność. ;) Warto dodać, że niektóre sklepy z płytami oferują mycie za niewielką opłatą. Tak więc, jeżeli ktoś ma dostęp do takich usług to myślę, że warto z nich skorzystać. 

  Kończąc wpis, warto powiedzieć, że ogólnie płyty winylowe są trwałym nośnikiem, jednak nie są niezniszczalne. Aby mieć jak najlepsze doznania i radość z obcowania z czarną płytą, należy zapewnić płytom pewne warunki i utrzymywać czystość. Pozwoli to nam cieszyć się muzyką z winyla jak najdłużej.            

     

6 komentarzy:

  1. Kiedyś chciałabym mieć swoją kolekcję winyli. Na razie mam 4 płyty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli można powiedzieć, że jakiś początek już jest :) Teraz wystarczy tylko trochę konsekwencji i czasu,a kolekcja urośnie, jak na drożdżach. ;)

      Usuń
  2. Bardzo trawne rady sama ten błąd popełniałam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Muzyka na kółkach , Blogger