20.1.23

„Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść…”, czyli koniec bloga

  Po kilku miesiącach przerwy od pisania, chcę podzielić się z Wami pewną decyzją, która przez ten czas dojrzewała mojej głowie. Uznałem, że trzecia rocznica bloga będzie dobrym momentem, aby podzielić się z Wami tym postanowieniem, które podjąłem i dotyczy ono właśnie bloga. Otóż po równych trzech latach, stwierdziłem, iż nadeszła pora aby zakończyć moją przygodę z blogowaniem. Decyzja ta, podyktowana została kilkoma czynnikami, o których wspomnę w dalszej części tego ostatniego wpisu. 

Jak zapewne wiecie, blog ten założyłem 20 stycznia 2020 roku. Misją bloga, która przyświecała od samego początku była motywacja siebie i innych, motywacja szeroko pojęta; do życia, do ćwiczeń, pracy, itd. W tej misji kryła się także pasja, która moim zdaniem ma ogromne znaczenie w życiu każdego z nas. Kolejnym odcieniem tejże misji było zarażenie Was interesującą, intrygującą muzyką, a także poznanie Waszych preferencji, czerpanie inspiracji, poznawanie muzyków, a na końcu odkrywanie perełek muzycznych. Dotykałem także tematu niepełnosprawności, próbując łamać stereotypy, kruszyć mury, które narosły wokół OzN. I chyba się przeliczyłem, myśląc, że da się to wszystko zmieścić na jednym blogu. Dostrzegłem, że rozstrzał tematyki jest tak duży, każdą z tych dziedzin można by umieścić na odrębnym serwisie i każda z tych stron miałaby swoich fanów. Zobaczyłem, że na Muzyce na Kółkach pojawił się niemały rozgardiasz, przez co blog stał się miszmaszem wszystkiego. I owszem… Są na stronie kategorie, do których przypisany był każdy post. Niemniej, wchodząc na główną ma się wrażenie, że można znaleźć tam mydło i powidło. Stwierdziłem, że nie powinno tak być. Nie wiem, też za bardzo nad czym się skupić… Każdy z tych tematów jest dla mnie ważny i nie potrafiłbym wybrać  motywu przewodniego. Stało się to jednym powodów mojej decyzji, ponieważ ten brak zdecydowania uzmysłowił mi, że nie widzę dalszej przyszłości bloga. 


Każdy z nas ma 24 godziny i to od nas zależy na co przeznaczymy tę dobę. Jak wiadomo, moim głównym zajęciem jest tworzenie muzyki, a z racji tego, że koniec roku 2019 i początek 2020 obfitował w zapaść twórczą, problemy, ogólny spadek formy, więc pomyślałem o stworzeniu bloga, by sam siebie i innych motywować. Stety, albo i niestety, w minionym roku 2022 robiłem dość dużą ilość muzyki, którą trzeba było uwolnić na światło dzienne. Wysyłanie demo, konsultacje z wytwórniami, cały proces wydawniczy pochłania dość dużą ilość czasu, no i zaangażowania. Blog z czasem zszedł na boczny tor, co poskutkowało tym, że niemalże przestałem publikować nowe wpisy. Nie chcę też pisać po to by coś się pojawiało od czasu do czasu, więc tutaj będzie pasować stwierdzenie: „albo grubo, albo wcale”. Zresztą… Brak weny, pomysłów co do dalszego rozwoju bloga też zrobił swoje… 


Ludzie pracujący w dziedzinach kreatywnych wiedzą doskonale, że idealną przyczyną do zastoju jest brak pomysłu i pytanie co dalej? Co wymyślić, by przyciągnąć do nas czytelnika, widza czy słuchacza? Co się sprawdzi i że tak pozwolę sobie powiedzieć: „zażre”? Bo wiecie… Można pisać, tworzyć do szuflady. Tylko w tym przypadku nie jest potrzebny żaden blog, vlog czy cokolwiek innego. Decydując się na założenie bloga, vloga mamy na uwadze zebranie czytelników, czy też widzów, jak w przypadku kanału na YT. Takiej własnej społeczności, po prostu ludzi, którym spodobała się nasza twórczość. Obecnie blogi, zostały niemalże wyparte przez kanały na YouTube, przez Tik Toki, itd. Mało osób czyta, bo po prostu brak na to czasu. Owszem, Muzyka na Kółkach ma też swój odpowiednik na YouTube, lecz aby tworzyć dobry content w formie wideo również potrzeba interesujących tematów, które oczywiście trzeba wymyślać, angażować się, poświęcać czas, nierzadko i pieniądze na to, aby ten kanał mógł się rozwijać. Mi się już po prostu nie chce. 


Szewc bez butów chodzi… Czyli ogólny brak motywacji. Blog miał za zadanie zarówno mnie jak i Was motywować, jednak okazało się, że praca nad nim jest ciężka, co powoduje nie lada zmęczenie. Ten kto przebywał na tym blogu od dawna lub też od samego początku, wie, że miewałem okresy, w których to publikowałem mega dużo postów, lecz był czas, w którym to nie publikowałem w ogóle. Ta sinusoida była pokłosiem tego wszystkiego o czym właśnie piszę. Teraz to wiem, że taka huśtawka nie jest dobra. Sprawiała, że od nowa musiałem starać się o czytelnika, kręcąc na siebie „bat”… I nie zrozumcie mnie źle… Pisanie było wielką frajdą i przygodą, jednak aspekty PR’owe bloga wymagały dużo większego nakładu pracy, aniżeli napisanie ciekawego wpisu. Przecież nie można zostawić gołego wpisu bez jakiejkolwiek promocji… Bez tego nawet pies z kulawą nogą nie zajrzy. Warto nadmienić, iż zajmowałem się nie tylko promocją bloga, ale także musiałem promować muzykę, sety, imprezy. A promocja także potrzebuje pomysłów, inspiracji na temat tego jak daną rzecz przedstawić. Zdjęcia, filmy, posty na FB, storiesy na Insta… To wszystko potrzebuje energii, czasu i pomysłowości, której mi już brak. Przyszedł więc czas, a żeby co nieco odpuścić… 


Co będzie dalej…? Oczywiście blog nie zniknie. Nie zamierzam jak na razie kasować jego zawartości. Zostawię te 155 wpisów na pamiątkę. Raczej nie miejmy złudzeń, że wrócę w najbliższym czasie do pisania, ponieważ inne zobowiązania czekają. Social Media bloga również ucichną… Natomiast nie wykluczam tego, że za bliżej nieokreślony czas powstanie coś innego??? Być może w głowie wykluje mi się inna myśl… Niczego nie zakładam, niczego nie wykluczam… I to by było na tyle, bo „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść… Niepokonanym…”   


Niech na koniec wybrzmi ta piosenka i ten tekst. Do zobaczenia, kiedyś, gdzieś na szlaku. Cześć!! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Muzyka na kółkach , Blogger